Translate

czwartek, 13 czerwca 2013

papierosowo

Wdech…… Wdech i cudowne uczucie. Wdech i zaspokojone uczucie głodu. Wdech… Spokój.
Paliłam przez 10 lat. Długo paliłam. Długo wdychałam dym przytrzymując go w płucach, trzymając rodzaj władzy między palcem wskazującym a środkowym.
No i wydech…. Cała złość, nieudany dzień, niesprawiedliwa cena soku pomidorowego uchodziła z dymem. Spokój..
Zalecano wdechy i wydechy żeby rzucić palenie. Bo niezdrowe. Bo źle wpływa na cerę.
Tak czy siak wszystko uchodziło z dymem. Wszystko w dosłownym tego słowa znaczeniu. No i nagle pojawiły się zmarszczki tak z dnia na dzień
 i raz nie dobiegłam do autobusu. Znaczy dobiegłam, ale dyszałam przez kilka przystanków.
I kasłałam w nocy. I miałam niemiłosiernego kaca.
Wstałam rano i zadecydowałam – „Od dziś nie palę”. Powtórzyłam dwa razy na głos: „Od dziś nie palę”. Stałam wtedy na lotnisku z biletem do Anglii. Nikt nie wierzył, że rzucę. Rzuciłam.

Nie palę. Nie palę już dwa lata. Teraz jem. I trochę popijam. Człowiek potrzebuje używek. Dobrze, gdy potrafi wybrać na swój nałóg coś dobrego. Nie każdemu się udaje. Ale trzymam kciuki.


www.wadowska.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz